Metalowe pozostałości są najłatwiej rozpoznawalne ze wszystkich śmieci, jakie leżą w ziemi lub na powierzchni. Obok wystającego, zardzewiałego kawałka metalu mało kto przejdzie obojętnie. A może to skrzynia ze złotem lub karabin z II Wojny Światowej albo nawet meteoryt żelazny! Niestety najczęściej jest to kawałek blachy lub inne pozostałości. Wiele osób szuka także militariów przy użyciu wykrywaczy metalu. Ot choćby meteoryt żelazny „Tartak”, został znaleziony w 2008 przez poszukiwacza militariów. Okaz o wadze 7,6kg został najpierw porzucony, bo nie był właśnie karabinem czy bombą, lecz później okazało się, że jest nawet lepiej bo jest to bardzo ładny i całkiem spory meteoryt. Takie przypadki są jednak bardzo rzadkie, choć jak uczy doświadczenie, lepiej sprawdzić czym jest znalezisko niż potem żałować. Jednak przynośmy wszystko jak leci, ponieważ meteoryty zupełnie inaczej wyglądają niż wszelkie śmieci przemysłowe które najczęściej znajdujecie przy pracach ziemnych lub na poszukiwaniach skarbów. Oto kilka przykładów nadesłanych mi przez czytelników strony.

 

Okaz nie jest z żelaza. Nie ma meteorytów żelaznych z innymi metalami. Ma być żelazo, a tu jest jakiś błyszczący stop nierdzewny. Ma też kilka dziur.

Z zewnątrz okaz wygląda dziwnie, ale środek go dyskwalifikuje. Zanieczyszczony metal i dziury, czyli złom.
Jakiś metal przemieszany z czarną szlaką i dziury. Nawet ciężko powiedzieć czy to jest żelazo.
Okaz zamiast być cały rdzawy, jest pokryty białą szlaką. Środek to znów metal przemieszany z czarną szlaką i dziury.
Wzorcowy okaz żelaza z wytopu. Dziury po gazach jak marzenie. Skup złomu bardzo się ucieszy jak mu to przyniosą.
Dla laika to meteoryt na bank. Jest czarna skorupa? No jest. I jest żelazo w środku? No jest. Tyle, że to ani nie jest skorupa tylko jakaś szlaka przyklejona, a po drugie to wcale nie jest żelazo tylko wygląda na jakiś przemysłowy stop. Okaz został ukruszony, a szacun każdemu kto ukruszy taki kawał żelaza.
Tutaj wprawdzie mamy kawał ładnego żelaza, ale co z tego skoro z ładnymi dziurami? Niestety na złom.
No i mamy tu prawie fajny okaz. Niestety to prawie czyste żelazo ma w sobie trochę zanieczyszczeń i małych dziurek. Na złom!
Ktoś może pomylić taką szlakę choćby z chondrytem węglistym. Ma rozsiane ziarna żelaza, jest czarny, przyciąga magnes. Tylko że niestety żelazo nie jest takie, jak być powinno, a sam okaz nawet nie jest zardzewiały tylko jasny, czyli ten metal wcale żelazem być nie musi.
Kawał brudnego żelaza z dziurami po gazach. Niestety na złom.
Tu jest ciekawie bo do wnętrza przyczepić się nie mogę. Jest czyste, jednolite żelazo lub inny metal. Niestety ani kształt okazu nie jest meteorytowy ani rdza na nim nie jest prawidłowa. Pokażcie mi taką kupę czystego żelaza która tak zardzewieje. Musi to nie być czyste żelazo tylko jakiś inny stop. Nie ma zmiłuj się. Jeśli jest żelazo to musi być jeszcze odpowiednio zardzewiałe, nie ma wyjątków.
To jest konkretny odpad hutniczy. Metal zupełnie nie rdzewieje i do tego pełny dziur. No i zauważcie, został przełamany. Czyli to nie jest żelazo.
Pomijając, jak te okazy wyglądają w środku, to już sam ich kształt powoduje, że nie ma tu dla mnie nic do roboty. Ewidentne placki wytopionego metalu. Nie ważne jakiego i skąd, bo jest to produkt przemysłowy. Żaden meteoryt o tak płaskim kształcie nie zdoła spaść na Ziemię. Kłania się lekcja z aerodynamiki.
Pomijając tę wielką ziejącą dziurę, to metal się nie błyszczy, więc nie jest to żelazo. Koniec kropka 🙂
Ciężko powiedzieć co to właściwie jest ale z pewnością nie jest to żelazo. Ze względu na opalenia i te duże dziury w środku jest to jakaś surówka hutnicza.

Skomentuj