Dwa chondryty węgliste CK3 i CK6

27 lutego 2016 - Marcin Cimała

CK3-intro-620

Dziś mam przyjemność zaprezentować dwa całkiem ładne meteoryty z grupy chondrytów węglistych typu CK (Karoonda). Znaleziono je w Maroku w 2016 roku. Jeden z nich nawet posiada bardzo dokładne dane dotyczące miejsca i czasu znalezienia, co jest ewenementem w przypadku okazów NWA (NorthWest Africa). Najprawdopodobniej dostanie własną nazwę. Ale po kolei.

SPROSTOWANIE:

Stała się rzecz nieoczekiwana i dość zaskakująca. Meteoryt który opisałem tutaj jako CK3 został sklasyfikowany jako CK6, natomiast CK6 jako CK3. Najprawdopodobniej znalazca po prostu pomylił okazy. Klasyfikacje jakie mi podał zgadzają się z tymi jakie otrzymałem z laboratorium, tyle tylko, że okazy się zamieniły miejscami. Dlatego muszę cały artykuł poprawić aby był zgodny z rzeczywistą klasyfikacja.

 
• NWA 10671 – CK6 z zewnątrz
 

Kompletny okaz chondrytu węglistego CK6. Widać dużą 5mm jasną chondrę.

CK-chondryty-spekaniaJest to ładniutki 394 gramowy kompletny meteoryt. W połowie jest pokryty skorupą obtopieniową, w miejscach gdzie był zakopany w piasku. Cały spód, a w szczególności część boków ma wciąż błyszczącą skorupę z drobnymi pęknięciami tzw. „contraction cracks”. W uproszczeniu są to takie spękania jak po wyschnięciu zbiornika wodnego gdzie błoto na dnie pęka tworząc regularny wzór. Skorupa na meteorytach zachowuje się podobnie na pustyni. Ponieważ jest to szkliwo, po pewnym czasie także zaczyna pękać pod wpływem zmian temperatury w dzień i w nocy tworząc drobną popękaną pajęczynę.

Meteoryt CK6 z fragmentami skorupy obtopieniowej u podstawy

Meteoryt CK6 z fragmentami skorupy z drugiej strony.

Cała górna część okazu straciła już skorupę. Leżąc na piasku meteoryt był wystawiony na działanie wiatru który cały czas owiewał go niosąc pył i piasek. Proces powolny ale działa tak samo jak przemysłowe piaskowanie korundem pod sprężonym powietrzem. Nieustanne działanie piasku spowodowało, że drobina po drobinie kawałki skorupy oraz meteorytu odrywały się od niego. Dodatkowo chondryty węgliste nie są specjalnie twarde oraz mają bardzo mało żelaza, więc nie rdzewieją w takim stopniu jak chondryty zwyczajne. Bo gdyby rdzewiały, czyli wietrzały, tlenki żelaza w pewien sposób spajałyby materiał chondrytu tworząc go bardziej zbitym i twardym. Tutaj tego procesu nie ma. Na szczęście ten okaz nie leżał na tyle długo aby wiatr i piasek poważnie go uszkodziły.  Można by się tutaj nawet dopatrzeć tego, że okaz mógł być orientowany, czyli spadać tylko jedną stroną, tak jak pocisk. Niemniej jednak to tylko przypuszczenie, bo wszelkie dowody zostały właśnie opiaskowane.

Meteoryt CK6 – piękna duża chondra. Zdecydowanie inna niż pozostałe wokół.

CK6 – Szare ciasto skalne i czarne małe 1-2mm chondry.

CK6 – W świetle z boku widać, że chondry wystają ponad okaz ponieważ są twardsze niż meteoryt w którym siedzą.

CK6 – Chondry jak szczyty gór na odległej planecie.

CK6 – Spodnia część okazu wciąż ma skorupę ale została ona zanieczyszczona „caliche”.

Większa część górnej powierzchni meteorytu pozbawiona skorupy obtopieniowej odsłoniła wnętrze przy okazji trochę je polerując. Dzięki temu świetnie widać co w sobie kryje i jakiego jest typu. Na powierzchni widać ciemno szare ciasto z licznymi czarnymi chondrami. Bez wątpienia jest to chondryt węglisty CK. Wielkość chondr ma średnice 1-2mm ale dwie z nich są bardzo duże i mają 5mm. To dobrze rokuje i w środku może ich być więcej przez co płytki będą bardziej ciekawe.

Jak podaje Meteoritical Bulletin, są tylko 34 meteoryty typu CK6 o łącznej wadze 3kg (największe okazy mają 1.1kg i 1.0kg). Sam się nawet zdziwiłem, że jest ich tak mało. Większość to jakieś małe bździny z Antarktydy nawet po parę, paręnaście gram. Natomiast tylko 12 okazów z tych 34 pochodzi z pustyń. Ten będzie 13-ty. Tylko 35 CK6 na 296 meteorytów z grupy CK. To naprawdę rzadkość. Wszystkich chondrytów z grupy C jest na dzień dzisiejszy 1948 z 53180 ogółem wszystkich sklasyfikowanych meteorytów. Sami więc widzicie ze meteoryt jest bardzo rzadki.

 

• AL HAGGOUNIA 004 – CK3 z zewnątrz

 

CK3 w (nie)komplecie. Cztery fragmenty ale każdy z innego okazu.

Drugi okaz niestety nie jest już tak dobrze zachowany jak poprzedni. Są cztery fragmenty ale żaden z nich nie pasuje do siebie.  Najprawdopodobniej są to kawałki dwóch lub więcej okazów połamanych przy spadku lub w wyniku wietrzenia. Znalazca albo nie zebrał wszystkich fragmentów jeśli część znajdowała się pod piaskiem lub też rozdzielił znalezisko między kilka osób i w ten sposób kawałki się pogubiły. Całość waży w sumie 682 gramy z czego największy fragment o wadze 437 gramów jest najciekawszy.  Został on w połowie rozłupany, a powierzchnia przełamu pokryta jest częściowo „caliche” czyli węglanami wapnia osadzonymi na okaz przez wilgoć z piasku podczas jego przebywania na pustyni. Ponieważ mogło ono trwać setki lat, taki powolny proces zdoł nanieść minerały na meteoryt. Wszystkie fragmenty dawno pozbyły się całkowicie skorupy obtopieniowej i z powierzchni sterczą już tylko twarde chondry.

CK3 największy fragment z intrygującą inkluzją w kształcie litery V.

CK3 – inne spojrzenie na inkluzję. Oby była ciekawa.

Meteoryt w takim stanie jest dość mało interesujący. Jednak w tym przypadku o jego atrakcyjności zadecydowały aż trzy rzeczy. Po pierwsze dokładne dane znalezienia, czyli kto, gdzie i kiedy. Okaz otrzymał nazwę Al Haggounia 004. Zawsze to lepsze niż kolejny NWA 10 xxx. Po drugie fragmenty tego okazu były już wstępnie testowane w laboratorium i wyszło, że to CK3. Piękne to one może nie są na przekroju, ale na pewno o wiele rzadsze.  Trzecią cechą jaka mnie przekonała była wielka inkluzja widoczna na największym fragmencie.  Ma ona 55x35mm więc jest ogromna i ma kształt klina. Już kiedyś miałem inny CK także z wielką inkluzją i był to okaz po prostu fantastyczny. Ten raczej nie będzie aż tak dobry, ale spodziewam się czegoś bardzo interesującego na płytkach. Jestem bardzo ciekawy co tam się czai w środku.

CK3 największy fragment z drugiej strony. Ułamana powierzchnia pokryta węglanami („caliche”)

CK3 – tutaj też chondry wystają, ale nie są już tak ładnie widoczne. Okaz jest bardziej przeobrażony.

 

• NWA 10671 – CK6 w środku

 

Po dłuższej przerwie udało się zajrzeć do pierwszego meteorytu czyli CK6. Został on pocięty na 15 fragmentów co zostało dokładnie sfilmowane od początku do końca.

Węglak w środku wygląda ładnie choć miałem nadzieję, że będzie ciekawszy. Bez dwóch zdań przydałoby się go wypolerować, ale na razie nie mam na czym, bo swoją polerkę przerobiłem na szlifierkę proszkową. Na płytkach nie wyszło nic rewelacyjnego poza paroma większymi chondrami i jedną dużą inkluzja CAI. W środku meteoryt niczym nie zaskakuje choc na CK6 nie wygląda. Ilość chondr jakie widać na przekroju raczej wskazuje na CK3 czy CK4. Troche byłem zaskoczony gdy dostałem wstepną klasyfikację tego okazu.

CK6 – Okaz pocięty na płytki.

Na przekroju widoczne są liczne czarne i bardzo małe chondry. Jest też trochę ciekawych pomarańczowych inkluzji, lub chondr, nie jestem pewien. Reszta to już czare ciasto skalne czyli tzw. matrix (nie mylić z filmem).

CK6 – Pełen przekrój.

Najciekawszym znaleziskiem tak jak wspomniałem jest duża inkluzja CAI. O ile takie inkluzje występują w dużej ilości w chondrytach węglistych CV o tyle w CK już bardzo rzadko. Na wszystkich płytkach nie ma ani jednej inkluzji poza tą jedną którą udało mi się przeciąć na pół. Dzięki temu na obu płytkach pojawił się podobny wzór.

CK6 – inkluzja CAI na przekrojach.

CK6 – Pełen przekrój. Widoczna z lewej duża 5mm chondra.

CK6 – zbliżenie na CAI.

Okazy zostały tylko zgrubnie wyszlifowane gdyż nie za bardzo da się je wypolerować. Typowy CK jest dość kruchy i uzyskanie lustrzanego poleru jest niewykonalne. W tym wypadku zostawię te płytki w takim stanie. Wyglądają całkiem dobrze i nie ma potrzeby się jeszcze nad nimi dodatkowo pastwić.

 

• AL HAGGOUNIA 004 – CK3 w środku

 
Z tym okazem wiązałem duże nadzieje z dwóch powodów. Po pierwsze okaz dostał fajną nazwę i bardzo dokładne dane znalezienia więc dobrze by było aby był wyjątkowy. Po drugie inkluzja którą opisałem wyżej wzbudzała moją ciekawość. Czy będzie interesująca w środku? Jak głęboko sięga i czym jest? Na te pytania znalazłem odpowiedź wczorajszego dnia gdy pociąłem największy kawałek na płytki.

Był to pierwszy meteoryt który uciąłem na swojej nowo skonstrułowanej pile. Tak więc udało się zrobić dwie rzeczy za jednym razem. Przetestować maszynę oraz odkryć tajemnicę meteorytu Al Haggounia 004.

KOMENTARZE:

  1. xx napisał:

    A te białe, bardzo białe „duże chondry” to przypadkiem nie inkluzje CAl? Tylko co by takie duże były…

  2. Jarosław napisał:

    Ciekawa strona. BArdzo mi się podoba

Skomentuj